Czym joga różni się od fitnessu
23.01.2026 | Hanna Milanowicz
Różnica jest zasadnicza. Fitness o aktywność stworzona, żeby ludzi rozruszać. Wzmocnić mięśnie, poprawiają kondycję i gibkość, „wyrzeźbić” sylwetkę. Pierwsze zajęcia fitness powstały w latach sześćdziesiątych XX w jako trening kosmonautów. Do Polski fitness przywędrował w latach osiemdziesiątych. Ludzie zaczęli więcej siedzieć, mniej się ruszać. Jednocześnie wysportowana sylwetka stała się modna. Tak więc fitness to narzędzie, którym trenujemy ciało, żeby uzyskać konkretny efekt. Często pojawia się element rywalizacji: więcej! Dalej! Szybciej! I podpuszczanie: musisz! Dasz radę!
Joga powstała w Indiach tysiące lat temu. To wiedza praktyczna, stworzona dla potrzeb wyciszenia umysłu i zjednoczenia istoty ludzkiej ze światem. Asany, na które kładziemy nacisk we współczesnej praktyce jogi, miały wzmocnić ciało i przygotować je do długotrwałej medytacji. Niezbędne były też zasady moralne. Podstawowa to ahimsa czyli niekrzywdzenie. Obejmuje inne istoty, ale również siebie. Tak więc praktykujemy w swoim tempie i w swoim zakresie. Nie ma tu rywalizacji. Ktoś zrobi głębszy skłon, a ktoś płytszy. Zawsze można wyjść z pozycji i odpocząć. Nie koncentrujemy się na umyśle. Nasza świadomość może ulokować się w nodze lub w plecach. To nie jest łatwe. Jesteśmy przyzwyczajeni do wielozadaniowości, przewidywania przyszłości, rozpatrywania przeszłości. Nawet podczas relaksacji lub medytacji pojawia się gonitwa myśli. Ale jeśli choć na chwilę uda nam się wyciszyć umysł, tę „skrzeczącą małpę”, możemy doświadczyć głębokiej relaksacji i odprężenia. Mięśnie odzyskują prawidłowy tonus, wszystkie narządy wewnętrzne pracują lepiej. I tego nam wszystkim życzę.
